List rodziców Hani po turnusie terapeutycznym 2014
List matki 10.letniej Hani - po turnusie terapeutycznym Wisła 2014
Jestem mamą 10-letniej Hani. Uczestniczyliśmy w turnusie w Wiśle w sierpniu 2014r. całą rodziną, tzn. Hania, rodzice Hani i jej 2,5-letnia siostra Alicja. Jedno z rodziców opiekowało się młodszą córką, podczas gdy drugie uczestniczyło z Hanią w zajęciach. Wymienialiśmy się tak, abyśmy oboje (ja i mąż) mogli nauczyć się technik terapeutycznych podczas pracy z dzieckiem.
Hania – jąka się od 5-go roku życia. Problem „pojawiał się i znikał”, więc kontaktowaliśmy się z Panią Elą Bijak i Doktorem Chęćkiem kilkakrotnie w tym okresie. W trakcie konsultacji Hania mówiła płynnie – kiedy koncentrowała się i myślała o tym, jak mówić, problem jąkania był niewidoczny. Ale kiedy np. bawiła się, albo szczególnie kiedy się czymś podekscytowała, chciała szybko przekazać myśl – problem był bardzo nasilony. Na obóz jechała niechętnie, bo jak większość dzieci w jej wieku nie miała świadomości problemu. Mówiła „Zmusiliście mnie, to tu przyjechałam”. Jednak od początku spodobało jej się miejsce oraz to, że byliśmy razem. Na zajęcia chodziła chętnie, sama przypominała kiedy się zaczynają i co trzeba zabrać. Zaprzyjaźniła się z dziewczynką w jej wieku z grupy (pozdrawiamy Tamarę i jej mamę). Zajęcia były atrakcyjne dla dzieci, w formie zabawy. Dzieci nie były krytykowane, ale często chwalone i zachęcane do aktywności, z czym Hania ma trudność, bo jest dziewczynką nieśmiałą. Bardzo lubiła wyjścia do miasta, gdzie troszkę ku zdziwieniu rodziców, nie miała problemu z rozmową z obcymi ludźmi. Zachęcaliśmy Hanię do większej aktywności, głównie do zgłaszania się na zajęciach (w szkole prawie nigdy się nie zgłaszała). Pod koniec turnusu znacznie chętniej czytała przy śniadaniu do mikrofonu tzw. afirmacje, czyli teksty wybrane przez Doktora Chęćka o treści motywującej do pozytywnego myślenia i dokonywania zmian w swoim życiu. W przedostatni dzień w pijalni czekolady sama poszła złożyć zamówienie, podczas gdy zawsze wcześniej prosiła o to mamę.
Hania bardzo zżyła się z uczestnikami turnusu, głównie z młodzieżą z I i II grupy. Pozdrawiamy serdecznie Danusię, z którą dzieliliśmy miejsce przy stole. Hania w dzień wyjazdu płakała, była smutna, mówiła, że tęskni za Tobą Danusiu, a w sumie tak jakoś wyszło, że nie zdążyliśmy się pożegnać.
Myślę, że Hania zyskała świadomość tego, że bardzo ważne jest stosowanie zaleceń terapeutycznych podczas wypowiedzi, choć sama tego nie przyzna J.
Widzimy to jako jej rodzice. Bardzo dobrą motywacją dla Hani były dziewczyny starsze od niej – z II grupy. Widziałam, że brała przykład z Julii, Kingi i Maji. Praca dziewczyn bardzo zmotywowała i zachęciła Hanię do tego, że ćwiczenia mowy mogą być czymś fajnym i ciekawym, a nie udręką, do której zmuszają rodzice.
Rodzice Hani – turnus podziałał trochę jak terapia rodzinna. Hania znacznie zbliżyła się z tatą, z którym w domu często się kłóci (mają podobne charaktery). My poznaliśmy historie innych dzieci i ich rodziców, ich lęki, niepokoje, obawy o dzieci. Ja zdałam sobie sprawę z tego, że zbyt mało wierzę w moją córkę i że za bardzo się o nią martwię, być może nawet „wyolbrzymiam problem”, jednocześnie oczywiście szukając winy w sobie lub mężu. Takie myślenie to ślepa uliczka, prowadzi jedynie do niepotrzebnej frustracji. Zrozumieliśmy, że trzeba jedynie skupić się na dziecku, starać się je zrozumieć i pomóc.
No i najważniejsze – spektakularne efekty terapii !!!
Na ostatnim podsumowującym terapię spotkaniu można było zobaczyć i usłyszeć niewiarygodną zmianę sposobu mówienia wszystkich uczestników. Zdecydowana większość mówiła całkiem płynnie, ale nawet osoby, które tego nie osiągnęły, zrobiły ogromny postęp.
Jesteśmy wszyscy bardzo zadowoleni z tego czasu. Poza pracą terapeutyczną było też po prostu bardzo przyjemnie – krótkie wycieczki po okolicy (krótkie tylko dlatego, że zajęć było bardzo dużo, więc wolnego czasu mało), wieczorne „nieoficjalne spotkania integracyjne” zarówno dla dzieci jak i dla rodziców, przyjazna atmosfera stworzona przez uczestników, terapeutów i w dużej mierze przez wolontariuszy. Oni byli żywym przykładem i dowodem na to, że można całkowicie pozbyć się jąkania.
Terapeuci to w naszej ocenie osoby bardzo profesjonalne, kompetentne, z dużym doświadczeniem i świetnym podejściem pedagogicznym. Hania szczególnie lubiła zajęcia z Panią Elą Bijak, ale wszystkie inne też – ćwiczenia emisyjne, relaksacje, socjoterapię, scenki w grupie.
Nad wszystkim czuwa Doktor Mieczysław Chęciek, którego pasja, energia i nieustająca motywacja udzielają się wszystkim.
Serdecznie pozdrawiamy wszystkich uczestników turnusu w Wiśle w 2014 roku. Na pewno będą to dla nas niezapomniane, szczególne wakacje.
Polecamy ten sposób terapii wszystkim osobom, które mają problem z płynnością mowy.
Mama Hani (województwo małopolskie), wrzesień 2014

