List Krzysztofa po turnusie 2014
List Krzysztofa po turnusie w sierpniu 2014
Czas na zmiany w Twoim życiu, zwalcz swojego ,,potwora’’
Witam, mam na imię Krzysiek, jestem tuż po Intensywnej Terapii Osób Jąkających się sierpień 2014 pod kierownictwem dr. Mieczysława Chęćka w Wiśle. Dokładnie nie wiem, co było przyczyną mojej dolegliwości, ale jąkanie towarzyszyło mi od dziecka i było dla mnie bardzo uciążliwe. Trudno oszacować ile miałem przez to dodatkowego stresu. Zawsze to ukrywałem a to poważny błąd, bo w ten sposób zamykasz się dla innych, nie możesz być taki jaki jesteś. Czasem ktoś się zapytał dlaczego tak milczę a ja odpowiedziałem (często z trudnością) że jestem nieśmiały, a to przecież nieprawda. Nie jestem nieśmiały, to tylko jąkanie sprawia, że przybieram różne ,,maski obronne’’ w zależności od sytuacji. Przecież trzeba sobie jakoś radzić. Miałem bardzo wysoki poziom logofobii, w szkole prosiłem kolegów żeby coś za mnie załatwili, nawet na studiach prosiłem mamę żeby poszła za mnie rozmawiać w sprawie stypendium i było mi głupio, że jako dorosły nie radzę sobie z takimi prostymi sprawami. Najbliżsi znajomi wmawiali mi że się nie jąkam, owszem, podczas rozmów z nimi nie było aż tak źle, przede wszystkim nie miałem takiego lęku, potrafiłem też czasem nad tym zapanować, uspokoić się. Natomiast gorzej wyglądały rozmowy z urzędnikami czy wystąpienia publiczne- to był koszmar, robiło mi się gorąco, serce przyśpieszało albo szło od razu do gardła, pociły się ręce i nie tylko one. Najtrudniejszy dla mnie czas to była druga klasa liceum, m.in. nie mogłem wtedy odpowiedzieć,, jestem’’ podczas sprawdzania obecności, bo zawsze spóźniłem się z tym albo wcale nie powiedziałem. W zasadzie nikt mi nie dokuczał z tego względu, ale czułem się fatalnie. Problem był schowany głęboko we mnie. Chciałem rzucić szkołę z tego względu, ale dzięki pomocy psychiatry oraz pewnego silnego leku, udało się. Bo byłem już w psychicznym dnie. Mógłbym się wiele rozpisywać na ten temat, a to co przytoczyłem jest tylko cząstką mojej historii o tej przypadłości.
Ten turnus był moim pierwszym, dowiedziałem się o nim w Internecie. Wcześniej szukałem terapii dla siebie i byłem na innej konsultacji, jednak nie zdecydowałem się bo uzmysłowiłem sobie, że nie wytrzymam metody bardzo wolnego mówienia, gdyż zbyt wielki to by był wstyd dla mnie. Poza tym ogromne koszty i niezbyt dobra opinia w sieci. Z panem dr. Chęćkiem umówiłem się na konsultację telefonicznie co było pewnym wyzwaniem, gdyż nie znosiłem rozmów przez telefon, zwłaszcza gdy coś załatwiałem z obcą osobą. Pojechałem na bardzo wnikliwą konsultację do Wodzisławia Śląskiego, podczas której wiele się dowiedziałem o swoim zaburzeniu mowy. Dostałem szereg ćwiczeń i zaleceń, które po powrocie stosowałem codziennie przez ok. dwa miesiące. Już po trzech tygodniach odczułem rezultaty, kluczowe okazało się tutaj zwolnienie tempa mowy, to mi chyba najwięcej dało i mówię tak do tej pory, staram się o tym pamiętać. Jestem bardzo zadowolony z przebiegu zajęć i z tego, że poznałem tylu uczestników z tym samym problemem. Czułem się tam taki ,,bezpieczny’’, każdy mógł sobie porozmawiać z kim chciał i to bez obaw. To niesamowite, że można się nie bać mówić. Poznałem dużo ćwiczeń, kadra terapeutów była świetna. Niektóre zajęcia były przepełnione humorem, gdy np. trzeba było odgrywać scenki, u wielu osób ukazał się talent aktorski. Częsta obecność kamery dodawała trochę dodatkowej tremy ale o to w tym chodzi żeby się z nią oswoić. Padło takie stwierdzenie, że lęk pod postacią tremy będzie zawsze, ale trzeba umieć z nim żyć. Kolejne cytaty to ,, buduj domy ale nie bloki’’, ,,walcz z tym potworem’’, ,,wyjdź z blokowiska’’ i wiele innych. Dużo dały mi wyjścia do ludzi spotkanych przypadkowo na deptaku, nabrałem trochę pewności siebie, której zawsze mi brakowało. Na pewno byłoby mi łatwiej teraz przebrnąć przez szkoły.
To ile uzyskasz z terapii jest sprawą indywidualną, zależy od konkretnego przypadku i tego co dasz od siebie, gdyż nie jest lekko. W ostatnich dniach turnusu byliśmy już zmęczeni tymi ćwiczeniami, ale widać było efekty. Szczególnie na nagraniach filmowych z konsultacji i tych późniejszych. Nie sądziłem że tak kiepsko mówiłem przed terapią, czasami człowiek sobie nie zdaje z tego sprawy, że jest źle. Nawet z szacunku dla słuchaczy warto mówić płynnie. Wróciłem teraz do środowiska, w którym żyję i terapia trwa nadal. Życie najlepszą szkołą. Na każdym kroku spotyka się sytuacje, w których trzeba się odezwać i teraz jest mi dużo łatwiej. Można to porównać do gry na instrumencie, trzeba ćwiczyć i nie poddawać się. Podczas postoju gdy wracałem z Wisły, celowo wdawałem się w rozmowę z ekspedientką ( i to nie jedną), żeby mieć ciąg tamtych zajęć, których będzie mi bardzo brakować. I po takiej rozmowie w sklepie czułem satysfakcję jak nigdy wcześniej przed rozpoczęciem leczenia. Wiem, że muszę jeszcze wiele ćwiczyć, więcej się uśmiechać aby osiągnąć jeszcze lepsze wyniki, a moim marzeniem jest zmienić pracę na taką, która będzie wymagała wielu kontaktów z ludźmi żebym mógł jeszcze bardziej się otworzyć na innych. Dla mnie to jest nowy etap w życiu i dziękuję dr. Chęćkowi, terapeutom, wolontariuszom oraz wszystkim uczestnikom za wspólnie spędzony czas, będę pamiętał go na zawsze. Naprawdę warto rozpocząć walkę z naszym osobistym potworem jakim jest jąkanie. Gdyby ktoś chciał ze mną porozmawiać podaję swój nr tel. 726 968 079, bardzo polubiłem rozmowy telefoniczne, najlepiej wieczorem, mój mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
28. 08. 2014 Krzysiek M. 27 lat, Bukowsko koło Sanoka/ podkarpackie

