List Michała Z.
Radość z płynnej mowy
(list Michała, 25.latka, po turnusie terapeutycznym Wisła, sierpień 2012)
Mam na imię Michał, mam 25 lat, obecnie pracuję
Jeśli dobrze pamiętam problemy z płynną mową zaczęły się u mnie na przełomie 1-2 klasy szkoły podstawowej. Wtedy problem ten nie był aż tak duży i nie uważałem tego za coś strasznego.Zacięcia, bloki zdarzały się rzadko i nie były aż tak duże, wiedziałem już wtedy że coś jest nie tak lecz myślałem że może z tego wyrosnę. Z upływem lat moje jąkanie nie ustawało lecz przybierało na sile, bloki stawały się coraz częstsze i dłuższe. Ogólnie byłem osobą rozgadaną ale z upływem lat zamiast powiększać swój zasób słów, to niestety on się uszczuplał. Mimo tego, że miałem bardzo wyrozumiałych kolegów w szkole, którzy nie naśmiewali się ze mnie to problem ten zaczął mi coraz bardziej doskwierać. Coraz rzadziej zgłaszałem się do odpowiedzi, coraz rzadziej pytałem o coś, a wyjście na środek sali i mówienie o czymś wywoływało u mnie lęk. Zdarzały się sytuacje że znałem odpowiedź na pytanie lecz z wiadomych przyczyn milczałem. Rozmowy z kolegami, koleżankami były na zasadzie dialogów, które musiały się odbyć, a więc odpowiadałem na pytania lub pytałem o coś gdy musiałem się czegoś dowiedzieć. Dużym przeżyciem była dla mnie matura ustna, wiedziałem że będę musiał dużo mówić, a do tego przed komisją, która będzie mnie oceniała. Chciałem wypaść jak najlepiej i pomimo usilnych starań nie obyło się i tym razem bez zająknięć, bloków.
Do tego wszystkiego dochodziło życie prywatne, na spotkaniach z przyjaciółmi bałem się dużo mówić gdyż wiedziałem, że będę miał problem z płynnym mówieniem, wolałem siedzieć cicho i słuchać tego co mówili koledzy i koleżanki. Rozmowy z rodziną, sąsiadami ograniczały się do mówienia tego co konieczne.Niejednokrotnie chciałem dłużej porozmawiać, zapytać o coś, ale zazwyczaj kończyło się na samych chęciach. Zakupy wolałem robić w sklepach samoobsługowych, a zamiast telefonować wolałem pisać sms-y.
Czułem że moje życie z dnia na dzień ulega pogorszeniu, marzyłem o tym, żeby pewnego dnia obudzić się i mówić płynnie, lecz niestety to było tylko marzenie. Wiedziałem, że w taki sposób wiele w życiu nie osiągnę, miałem już dosyć takiego życia i postanowiłem coś z tym zrobić. Przeglądałem strony internetowe w poszukiwaniu pomocy dla siebie i natrafiłem na stronę dr. Mieczysława Chęćka. Były tam również umieszczone listy osób, które miały ten sam problem co ja, pisali o swoich problemach z jąkaniem, o turnusie u dr. Chęćka oraz o efektach swojej mowy po turnusie. Po przeczytaniu kilku listów postanowiłem się skontaktować z jednym z uczestników takiej terapii. Po rozmowie z tą osobą wiedziałem już, że to jest to czego szukałem i postanowiłem wziąć udział w terapii u dr.Chęćka. (Bardzo Ci za to dziękuję Agatko )
Zadzwoniłem do dr. Chęćka i umówiłem się na wizytę konsultacyjną.Wizyta ta trwała około 4 godzin i już wtedy otrzymałem zestaw ćwiczeń, które miałem wykonywać aż do samego turnusu. Ćwiczyłem skrupulatnie oraz wykonywałem też telefony terapeutyczne do doktora, już po kilku tygodniach można było zobaczyć pierwsze efekty mojej mowy.
W końcu nadszedł dzień turnusu, przyjechałem z pewnymi obawami czy podołam temu wszystkiemu, ale i też przyjechałem z dużą dozą optymizmu, że w końcu odmieni się moje życie. Atmosfera na turnusie była wspaniała. Terapeuci oraz wolontariusze byli bardzo życzliwi i otwarci, wspierali nas na każdym kroku i dodawali otuchy. Największy problem miałem z logofobią oraz ze zwolnieniem tempa mowy. Zajęcia, które były dzień po dniu miały na celu jak najbardziej nam pomóc oraz uświadomić, że z jąkaniem można wygrać. Przed niektórymi zadaniami czułem lęk, że nie podołam, lecz wiedziałem, że nie mogę się poddać i przy wsparciu uczestników turnusu oraz terapeutów i wolontariuszy zobaczyłem, że potrafię mówić płynnie. I pomimo kilku miesięcy ćwiczeń tak naprawdę dopiero na turnusie udało mi się zwolnić tempo mowy, gdyż z tym miałem największy problem. Chciałem jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować Panu dr. Chęćkowi oraz paniom Eli, Eli, Dorocie i panom Jankowi i Tomkowi. Dziękuję bardzo również wolontariuszom bez których mój efekt nie byłby aż tak dobry.
Po powrocie do domu przyjechałem zupełnie odmieniony, już nie miałem lęku przed mówieniem, mówiłem wolniej, a co za tym idzie płynnie. Bardzo chętnie nawiązuję dialogi, nie boję się pierwszy odezwać oraz chętnie rozmawiam przez telefon. Oczywiście nasza terapia trwa nadal i codziennie wykonujemy ćwiczenia, które poznaliśmy w Wiśle, a które pomogą nam stale cieszyć się płynna mową. Również wykonujemy telefony terapeutyczne do terapeutów, wolontariuszy oraz uczestników turnusu. I tak naprawdę to te telefony pozwalają mi delektować się mową.
Dopiero teraz zobaczyłem ile radości może dać płynne mówienie, stałem się wolnym człowiekiem poprzez możliwość wypowiedzenia każdego słowa. Osobom, które mają problem z płyną mową chcę powiedzieć, że z jąkaniem można wygrać i raz na zawsze zapomnieć o tym problemie. Póki wierzymy to mamy siłę, aby walczyć.... Walczyć ze swoimi słabościami oraz walczyć o lepsze życie.
Chętnie porozmawiam oraz odpowiem na pytania:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
698976679

