List Łukasza P.
List nr 2 Łukasza z Krakowa (po turnusie Wisła, sierpień 2011)
„...moje usta są dla słowa...”
Witam Was Wszystkich Drodzy Czytelnicy!!!
Piszę do Was po raz kolejny, bo bardzo chciałbym się z Wami podzielić tym, co mnie w życiu spotkało. Już kiedyś wypowiadałem swe słowa na tym forum. Na początku chciałbym zaznaczyć, że piszę to bezinteresownie. Jeśli ktoś miał by jakieś wątpliwości lub pytania, to proszę się odezwać.
Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, od czego zaczęło się moje jąkanie, to proszę przeczytać wcześniejszy list, który zamieściłem po terapii w 2008 roku. Wtedy, po pierwszej terapii wyjechałem z Wisły ze sporym sukcesem. Ale zachłysnąłem się nim za bardzo, odpuściłem i po paru miesiącach moje problemy powróciły i trwały aż do tego roku. W tym 2011 roku postanowiłem wszystko postawić na jedną kartę. Bardzo męczyło mnie jąkanie i czasami nie dawałem sobie z tym rady.
Dla mnie i dla wielu osób nie jest takie proste, jak by się komuś wydawało, wyjść przed grupę ludzi i coś wygłaszać, przemawiać. Najbardziej śmieszą mnie ludzie, którzy nie widzą w tym żadnego problemu. A to jest problem, ale nie NASZ, a tych, którzy nie potrafią zrozumieć, co w związku z tym czuje druga osoba. Ludzie, którzy się jąkają i płynne, swobodne mówienie sprawia im problem, z powodu braku zrozumienia zamykają się w sobie. Jest to problem społeczeństwa a nie NASZ. Wszyscy powinni się zachowywać z klasą, być na poziomie i pokazywać kulturę osobistą, a co się w nich kryje? Brak zrozumienia, tolerancji, niewybredne zachowanie i przykre komentarze wobec NAS. Nie możemy się bać mówić o naszym problemie, nie możemy się zamykać w sobie, bo będzie tylko gorzej. Nie bójmy się rozmów w gronie rodzinnym, wystąpień na forum, czy przed klasą w szkole, czy na studiach, czy w pracy. Przecież mamy prawo się zająknąć, tak, jak każdy człowiek ma prawo do innych nawyków i niedoskonałości. Bo jąkanie to nie choroba, to rzecz nabyta, to NAWYK. A z nawyku można wyjść poprzez terapię. Są osoby, które śmieją się z nas, dokuczają, przedrzeźniają, przezywają w szkole, popędzają w kolejkach do kasy, ale niech sami spojrzą na siebie... ich też może to spotkać, ich bądź kogoś bliskiego z rodziny, znajomych i co wtedy? Będą się zastanawiać, co się stało i gdzie leży problem.
Pamiętajmy, bądźmy sobą, bądźmy odważni i otwarci na świat, mówmy dużo, cieszmy się swoim głosem. Może niektórym wydaje się, że za bardzo „szalejemy”, że to nie jest nic takiego, że są gorsze sytuacje w życiu np. ktoś nieszczęśliwie uległ wypadkowi i jeździ na wózku. Myślę, że możemy Nas porównać, ja też przeżyłem coś, co spowodowało, że zacząłem się jąkać. Ktoś jeździ na wózku i nie może chodzić, i są tacy, którzy nie mogą i boją się mówić, bo się jąkają. Nasze społeczeństwo nie dorosło do tolerancji. Fakt, są tacy, którzy to rozumieją, ale jest ich zdecydowanie za mało. Stale odczuwamy niedobory empatii i tolerancji, których nie powinno przecież brakować w kontaktach z innymi. Odejdę od tego tematu, ponieważ nie to tu jest najważniejsze.
To, co chciałbym opowiedzieć jest związane z moją i nie tyko moją terapią.
Zacznę może od osób, które spotkałem na turnusie. Poznałem ludzi z całej Polski, ze Szczecina, Gdańska, Warszawy, Łodzi, Poznania, okolic Kielc, Podkarpacia, ale największą gromadę stanowiły osoby ze Śląska i Małopolski J. Spotkałem tam osoby w różnym wieku, od małego 10 latka do dorosłego ponad 30 letniego faceta. Każdy miał swój charakter i swój system wartości, przeróżne zainteresowania, hobby itp. Czasem, po bliższym poznaniu, byłem pozytywnie zaskoczony. Z wieloma osobami postanowiliśmy utrzymywać kontakt terapeutyczny i pomagać sobie, wzajemnie się wspierać. Wymieniliśmy się telefonami czy skypem.
Nie ma człowieka odpornego na jąkanie, nie ma kogoś komu to nie przeszkadza w pracy czy poza domem. Nawet jeśli ktoś mówi, że mu to nie przeszkadza, jest twardy na to i ma to gdzieś – jest w błędzie. Nazwałbym to „olewaniem” problemu, którym go męczy i dręczy. Więc jeśli jest okazja i szansa, to trzeba się poddać terapii grupowej, tylko wtedy jesteśmy pewni, że nam to pomoże. A wszystko zależy od nas dorosłych, bo my musimy bardzo chcieć z tego wyjść. Terapeuci dadzą nam wskazówki, co i jak robić żeby było lepiej, ale nie zmuszą ćwiczeń terapeutycznych, to zależy już tylko od Nas.
Byłem w „szoku”, kiedy jedna z osób przyjechała „świeżo’’ na turnus, nie spotykając się wcześniej z terapeutami. Jąkała się bardzo i miała dużą logofobię. Efekty jej pracy zauważali wszyscy i obserwowali jak z dnia na dzień tej osobie mówi się lżej i bez zająknięć. Dało i dodaje mi to siły żeby dawać sobie radę z jąkaniem. Gdy widzi się sukcesy innych, to bardziej buduje w nas pewność, że zwycięstwo z jąkaniem jest możliwe!
Nie ma, co, trzeba się zabierać za ćwiczenia kilka razy dziennie.... Wszystkim życzę powodzenia i wytrwałości w utrzymaniu terapeutycznej mowy.
A na koniec, podsumowując zacytuję piękne i mądre słowa:
„Moje usta są dla słowa,
Życzliwego słowa, na które ktoś czeka.
Moje wargi są po to, by całować,
a dłonie, by pomagać i być delikatnym.
Mam stopy, by podążały drogą do bliźniego,
do tych, którzy żyją w samotności i chłodzie.
Serce moje jest po to, by kochać”
Łukasz (26 lat)
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

