List Łukasza z Krakowa

List Łukasza z Krakowa o historii swojego jąkania

(po udziale w turnusie: Wisła, sierpień 2008)

Moje jąkanie zaczęło się w wieku ośmiu lat. Miałem przykrą sytuację, którą pamiętam do dziś ze szczegółami, tego się nie da zapomnieć. Nie myślę o niej. Czasem, jak ktoś pyta mnie dlaczego tak jest to odpowiadam, że nie sprawia mi to przykrości, chyba że mówię o tym na forum, wtedy mam łzy w oczach... nawet jak teraz o tym piszę, to mi też jest źle. To było tak...byłem w drugiej klasie podstawówki, lato, ciepło, dzieci się bawiły na dworze, a ja razem z moim kolegą, którego znam od dziecka i dalej z nim utrzymuję dobry kontakt, bo mieszka piętro wyżej, bawiliśmy się na dworze z dziewczynami z naszego bloku.

Przypadkiem rzuciłem patyczkiem dosłownie i rozcięła się skroń u jednej z dziewczyn. Następnego dnia wyszedłem znów się bawić na dwór, choć mama mówiła „NIE IDŹ!”... a ja źle zrobiłem. Matka tej dziewczyny wystraszyła mnie, zaczęła mnie bić..., pamiętam, że pantoflem czy też butem, mniejsza z tym czym dokładnie to było, pamiętam, że wystraszyłem się, był płacz małego bezbronnego dziecka... czy tak to się musiało skończyć? Żałuje tylko tego, że ta kobieta nie poniosła żadnych konsekwencji, a ja poniosłem nieświadomie . I tak się męczyłem przez bardzo długi czas, tak, Życie dało mi „w kość”! :(

Do tej pory pamiętam okres podstawówki, wystąpienia publiczne, apele - to nie dla mnie, choć bardzo chciałem; jedynie w klasie na lekcji: wystąpienia, recytowanie wierszy, odpowiedzi przy pytaniach... wtedy się zacinałem, pamiętam do tej pory kilka przedmiotów lekcyjnych czy sal, ale nie było to w takim stopniu jak w technikum. Byliśmy na obozie integracyjnym z klasą, pamiętam, że siedzieliśmy w kółku i mówiliśmy o sobie, jąkałem się, a wtedy usłyszałem szyderczy śmiech kolegi. Było kilku chłopaków, którzy śmiali się, słyszałem docinki z ich stron, ale większość była takich co zrozumiała, no tak mi się chociaż wydaje, miałem taką w sobie ambicję i motywację do nauki, że pokazałem im kto rządzi w klasie, uczyłem się bardzo dobrze, każdy tylko prosił „daj zadanie”, „rozwiąż mi zadanie” , „pomoż:”, a mnie kto miał pomóc?

Ogólnie szkołę średnią wspominam bardzo dobrze, miałem super kolegów, było dobrze :).

Później nastał czas studencki. Studia dzienne, piękne życie, było dobrze, nie zaliczyłem pierwszego roku, pogorszyło mi się bardzo, bardzo. Przez ten rok studiów jąkałem się gorzej niż w technikum. Miałem super grupę ludzi, pomagaliśmy sobie nawzajem w nauce, naprawdę tak zgrana paka na studiach to rewelacja... i raczej nikomu to nie przeszkadzało jak mówię, ale unikałem bardzo wystąpień, czy to w małej grupie ludzi, czy na auli podczas zajęć, bałem się mówić, dla mnie to nie było zbyt fajnie i nie czułem się komfortowo.

Podczas właśnie studiów, już później zaocznych zgłosiłem się do logopedy, chodziłem na zajęcia, może byłem z pięć razy. W końcu pani logopeda powiedziała, że była kiedyś na wykładach, czy zajęciach u Dr. Chęćka, mówiła mi, że jest najlepszy w tym co robi, hmm... no ja myślę czemu nie, zawsze warto spróbować, nigdy się nie poddaję, zawsze walczę do końca i o swoje..., wtedy czuje ogrom sił, które dają motywację do walki. Zadzwoniłem do doktora i tak się umówiłem na pierwszą wizytę diagnostyczną.

Będąc dzieckiem chodziłem kilka lat do logopedy, psychiatry, ale nic. Aha, właśnie przypomniałem sobie, byłem parę lat temu, chyba z dwa lata temu u psychologa, znanego doktora, przeprowadzał specjalne badania czy mam nerwicę i różne inne, ale nie mamJ, na tej podstawie wypisał mi zaświadczenie na studia, że mam kłopoty z mową w razie egzaminów itp. On też zaproponował, żebym poszedł do psychiatry (gabinet był obok), ten oto lekarz przepisał mi jakieś leki, nie pamiętam, nieważne zresztą, mówił, że po nich polepszy mi się mowa, będę bardzo rozluźniony, że jąkanie przejdzie za parę miesięcy..., bajeczki, a zauważyłem, że pogorszyło mi się po tych lekach. Wiec przestałem je brać.

A psycholog mówi tak : „jest taka możliwość, że wprowadzę cię w hipnozę, w stan uśpienia”, może mu się to udało zrobić, chciał przywrócić tamto zdarzenie z dzieciństwa i odblokować mnie :), ale nie udało się, choć naprawdę czułem się po tym seansie odprężony :).

Nastał czas spotkań z dr. Chęćkiem, były 4 spotkania, super, bardzo fajne, miłe i smutne, I w końcu oczekiwana terapia dwunastodniowa. Jechałem z myślą tylko jedną, że uda mi się! Udało mi się w dużym stopniu, ale mój zmniejszony problem wciąż jest, staram się go każdego dnia eliminować. Na turnusie panowała super atmosfera. Najmłodsi czy najstarsi - każdy był dla każdego wyrozumiały. Gdy ktoś się zająknął, natychmiast druga osoba dawała sygnał, aby „zwolnić mowę”, mówić spokojnie, iż uda Ci się. Już po paru dniach czułem w sobie poprawę, że jest lepiej, ale to zasługa dużej motywacji, bo jeśli sam nie będziesz chciał, nie podejmiesz trudu walki z tym, to nie masz szans, musisz temu poświęcić czas na ćwiczenia i relaks. To było bardzo fajnie, gdy mówiłem płynnie i spokojnie, wiem, że się da, więc myślę o tym, żeby było jeszcze lepiej, żebym całkowicie z tego wyszedł..., wiem, że uda mi się! Musi!!!

Każdego dnia w Wiśle, gdy wstawałem rano – dzień zaczynał się dla mnie wyjątkowo, piękne góry, świeże powietrze..., tego brakuje w tym moim zatłoczonym mieście. Każdy dzień ćwiczeń z terapeutami był udany i pomocny i każdy następny jeszcze coraz bardziej. To pomaga. Pamiętajcie, jąkający się, ćwiczcie, a uda się wam. WIERZCIE W SIEBIE! :)

Gdy w Wiśle byłem na mszy, powiedziałem sobie, że chcę przeczytać jakiś list z pisma świętego do zgromadzonych ludzi, udało mi się; może na początku było jakieś małe potknięcie, ale ogólnie to byłem z tego bardzo zadowolony i zamierzam również czytać u siebie w kościele. Już koniec pisania, bo mógłbym tak pisać i pisać. Wystarczy powiedzieć: „Są EFEKTY...- pozytywne”.

Na pewno chcę jeszcze raz pojechać na taką terapię.

Dziękuję Terapeutom i Doktorowi :)

Lucas

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Proszę pisać, jeśli ktoś ma jakieś pytania!

Najnowsze informacje

logo nowe1

Zmodyfikowana Psychofizjologiczna Terapia Jąkania

ul. Kubsza 31, I piętro
44-300 Wodzisław Śląski
Polska

Skontaktuj się

Komórka: +48 605 855 058
Stacjonarny: +48 32 415 22 23
E-mail: mcheciek@op.pl

Rejestracja wyłącznie drogą telefoniczną lub mailową

Poniedziałek - Czwartek:
17:30 - 19:30