List Agaty

List Agaty (osoby wspierającej proces turnusowej terapii swojego kolegi Maćka)

Wisła, sierpień 2009

Mam na imię Agata, byłam na turnusie terapeutycznym w Wiśle w 2009 roku jako osoba towarzysząca. Chciałam opowiedzieć Wam - może nie tyle historię jąkania, bo sama się nie jąkam, ale - historię osoby, która poznawała problem jakim jest jąkanie z nieco innej strony.

Na turnusie byłam z Maćkiem, którego poznałam około siedem lat temu, kiedy śpiewał piosenkę wraz ze swoim licealnym zespołem. Wtedy wydał mi się on pewny siebie, beztroski i nie przypuszczałam, że jego nastrój byłby zupełnie inny, gdyby przyszło mu mówić do tego mikrofonu, a nie śpiewać. Początkowo większość kontaktu jaki ze sobą mieliśmy opieraliśmy na rozmowach przez Internet, sms-ach – dziś jak o tym myślę, doskonale rozumiem dlaczego tak było. Im bliżej poznawałam Maćka, tym lepiej poznawałam jego problem. O codziennym funkcjonowaniu pewnie nie muszę mówić zbyt wiele wszystkim tym, którzy żyją blisko osoby jąkającej się... mam tu na myśli sytuacje typu kupowanie czegokolwiek w sklepie, zamawianie przez telefon... Zapewne niejeden kelner obsługujący nas w restauracji pomyślał „idealnie zgrani”... On zamawia posiłek, a podczas „chwili zawahania” Ona dokładnie wie na co On ma ochotę. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że On dokładnie wiedział na co ma ochotę i że oddałby wiele, żeby nikt mu nie „podpowiadał”.

Z czasem coraz bardziej rozumiałam to, co czuje Maciek chociaż wiedziałam, że nigdy nie uda mi się zrozumieć tego do końca. Wielokrotnie, szczególnie po porażkach Maćka, kiedy to nie udało mu się wygłosić referatu na studiach, czy kiedy w pełni przygotowany do zajęć nie zabierał głosu i męczył się z tym strasznie, namawiałam Go na sięgnięcie po pomoc. On jednak zawsze odmawiał, uważał że to nie ma sensu, że jest za stary, że kiedyś już próbował i że to się po prostu nie uda. Najczęściej na gdybaniu i pogrążaniu się jeszcze bardziej temat się kończył. Zawsze po takich rozmowach powtarzałam sobie w głowie, że jeszcze się uda, że jeszcze stanie się coś co pozwoli pomóc Maćkowi, namówić Go, przekonać, żeby chciał spróbować. Powtarzałam, powtarzałam, aż w końcu się stało...

Na studiach miałam wykłady z logopedii, które okazała się prowadzić bardzo miła i ciepła osoba. Udałam się do niej po zajęciach i porozmawiałam. Maciek w tym czasie zbierał materiały do pracy magisterskiej i w tym celu również potrzebował kontaktu z logopedą – był to zatem idealny pretekst do spotkania. Pani, do której udał się Maciek okazała się znać Doktora Chęćka. Myślę, że już tutaj można mówić o rozpoczęciu nowego rozdziału w naszym życiu. Dużo rozmów i wzajemnego przekonywania musiało się odbyć, żeby Maciek zaczął wierzyć, że to się może udać. W końcu nadszedł dzień pierwszej diagnozy – ja jechałam tam pełna nadziei, Maciek chyba raczej z przekonaniem, że to nie zadziała. Jego nastawienie jednak szybko się zmieniło. Od razu bowiem po tym, jak Doktor Chęciek pokazał podstawowe zasady, którymi należy posługiwać się w celu upłynnienia mowy – Maciek zaczął mówić płynnie. Wtedy chyba zrozumiał, że faktycznie może zrobić jeszcze coś dla siebie samego i uwierzył, że warto, ale o tym pewnie sam Wam opowie... Ja od siebie mogę powiedzieć, że poczułam jak mnie wypełnia szczęście, siedziałam tam wzruszona i zszokowana jednocześnie. Pomyślałam tylko „to jest możliwe, uda mu się – będzie dobrze”.

Na turnus pojechałam pełna obaw, że nie będę odpowiednim wsparciem dla Maćka..., szybko jednak okazało się, że Doktor Chęciek i zespół terapeutów doskonale wszystkim kieruje, że każdy poczuje się tam dobrze i będzie wiedział co ma robić, żeby pomóc. Ludzie z turnusu – uczestnicy jak i inni rodzice- byli cudowni, wszyscy wzajemnie się wspierali, nikt nie musiał się niczego wstydzić, ani obawiać. Do dzisiaj z dużą częścią osób mam kontakt telefoniczny i mailowy. Z uczestnikami wykonujemy do siebie tzw. telefony terapeutyczne, z rodzicami dzielimy się radościami i obawami. Pobyt na tym turnusie naprawdę daje wiarę i możliwości na lepsze życie, dlatego wszystkim osobom, które mają problem z mówieniem i każdego dnia przechodzą przez stresy związane z tym, absolutnie polecam tę terapię.

Na koniec chciałam z całego serca podziękować, co nie do końca udało mi się na turnusie, ponieważ byłam zbyt wzruszona podczas pożegnania. Dziękuję zatem wszystkim terapeutom – Pani Eli, drugiej Pani Eli, Pani Dorocie, Pani Justynie, Panu Tomkowi oraz w szczególności Doktorowi Chęćkowi za umożliwienie mi przyjazdu na turnus, udzielania wsparcia i co najważniejsze, za przywrócenie Maćka do życia:)

Łódź, 28 września 2009 roku

Agata z Łodzi

Najnowsze informacje

logo nowe1

Zmodyfikowana Psychofizjologiczna Terapia Jąkania

ul. Kubsza 31, I piętro
44-300 Wodzisław Śląski
Polska

Skontaktuj się

Komórka: +48 605 855 058
Stacjonarny: +48 32 415 22 23
E-mail: mcheciek@op.pl

Rejestracja wyłącznie drogą telefoniczną lub mailową

Poniedziałek - Czwartek:
17:30 - 19:30